Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł.
Wzruszająco-przerażająca część wymazanej przez władze PRL historii Polski.
niedziela, 13 listopada 2011
sobota, 12 listopada 2011
Rise of the Planet of the Apes
![]() |
|
Oryginalną serię zapoczątkował film Franklina J. Schaffner’a z 1968 roku („Planet of the Apes”), który doczekał się licznych kontynuacji („Beneath the Planet of the Ape”, „Escape from the Planet of the Apes” itd.), serialu telewizyjnego, oraz rebootu w 2001 roku (za kamerą Tim Burton). Teraz postanowiono spojrzeć na temat z jeszcze innej perspektywy ukazując Ziemię na początku XXI wieku, oraz genezę jej zagłady za sprawą przejęcia kontroli nad nią przez szympansy. Wszystko zaczyna się od wynalezienia leku mającego leczyć u ludzi chorobę Alzheimera, powodującego jednak w Małp nadzwyczajny wzrost inteligencji. Próbami klinicznymi dowodzi Will Rodman (James Franco), młody naukowiec z zaangażowany w badania z powodów także osobistych, gdyż jego ojciec (John Lithgow) – chorujący właśnie na Alzheimera - miewa już coraz mniej „dobrych dni”. Gdy podczas prezentacji możliwości leku dochodzi do wypadku, zarząd wstrzymuje prace, a wszystkie szympansy (na których dokonywano testów) zostają uśpione. Wszystkie z wyjątkiem jednego, który zostaje przez Willa w tajemnicy przygarnięty do domu, gdzie przez lata wychowuje się nieomal jak dziecko wykazując nadzwyczajne zdolności do pojmowania i komunikacji. Po latach Will wznawia prace nad lekkim, tym razem nad znacznie mocniejszą i agresywniejszą odmianą, a natomiast Cezar (przygarnięty szympans) w skutek nieszczęśliwego wypadku zostaje umieszczony w schronisku dla zwierząt pod opieką brutalnego dozorców (w tej roli Tom Felton – znany jak dotąd jedynie jako Malfoy z Harrego Pottera), gdzie pod wpływem doznanych krzywd planuje ucieczkę, oraz budowę armii.
Film rozkręca się powoli, pierwsza połowa jest to spokojna opowieść o miłym naukowcu i jego małpce, która jest bardzo sympatyczna i bardzo uzdolniona (jest nawet sympatyczna pani doktor – weterynarz, sielanka prawie jak Garfield), druga połowa to szybki film akcji ze zgrabnym montażem sensacyjnym. Jest trochę strzelania, są helikoptery, jest bicie i spadanie, wystarczająco aby zaspokoić nastrój wyczekiwania budowany na początku.
Główną rolę gra James Franco, który jednak (choć gra sympatycznie), to nie specjalnie ma tu dużo do pokazania (po „127 godzin” będzie mu ciężko pokazać się z jeszcze lepszej strony) jest po prostu dobrze dobranym do roli aktorem. Ojca Willa, gra John Lithgow, na którego po roli w piątym sezonie Dextera nie umiem już patrzeć tak samo. Na ekranie pokazuje się jeszcze na chwilę Brian Cox, ale nie jest to rola warta uwagi, jest zupełnie trzecioplanowy i bez wyrazu, praktycznie kalka z roli w X-Menach. Aktorstwo jest co prawda mierne (pomimo dobrej obsady), ale w tym przypadku to dobrze, pozwala nam to bardziej skupić się na szympansach – a jest na co patrzeć, bo ewolucja Cezara jest zarówno fascynująca, jak i zaskakująca.
Generalnie, „Geneza(…)” jest filmem bardzo udanym, ogląda się go zupełnie przyjemnie i po skończeniu ma się nadzieję, projekt nie zostanie porzucony i już niedługo otrzymamy kolejną część, może tym razem z nieco większym budżetem na efekty specjalne.
| Ocena (0-10): | |
| Gra aktorska: | 4 |
| Czas trwania: | 7 |
| Montaż: | 6 |
| Muzyka: | 4 |
| Dialogi: | 5 |
| Spójność fabuły: | 7 |
| Efekty specjalne: | 5 |
| Średnia ocena: | 5,43 |
Czarny Czwartek. Janek Wiśniewski padł
![]() |
|
Film opowiada o tragicznych wydarzeniach 17 grudnia 1970. Po drastycznych podwyżkach cen żywności dochodzi do strajków i zamieszek w wielu Polskich miastach, najbardziej zaogniona sytuacja jest jednak na pomorzu, gdzie dochodzi nawet do spalenia gmachu komitetu wojewódzkiego. Władze komunistyczne wydają rozkaz otoczenia stoczni Gdańskiej przez wojsko, gdzie nad ranem dochodzi do starć z demonstrantami, w których zostaje użyta ostra amunicja. Skutkuje to sumą 41 zabitych we wszystkich miastach pomorskich, oraz 1164 osób rannych. Władze postanowiły wyciszyć to wydarzenie nazywając mordowanie nieuzbrojonych robotników – pacyfikacją, a sam fakt wymazując z polskiej historii na tyle skutecznie, że niewiele młodych osób dzisiaj, wie tak naprawdę czym była rewolta grudniowa.
„Czarny czwartek” powinien być obrazem obowiązkowym we wszystkich szkołach, powinien być wyświetlany w telewizji i pokazywany młodym ludziom jako przykład heroizmu i patriotyzmu, a także aby pamiętali oni, czym było MO, kim był Gomułka i jak chorymi oprawcami byli funkcjonariusze SB, ale także o tym, że nie każdy kto miał legitymację był bandytą – co również jest tutaj zobrazowane.
Film, pomimo braku w obsadzie znanych nazwisk (no ok, poza epizodyczną rolą Piotra Fronczewskiego jako Zenona Kliczko, oraz Wojciecha Pszoniaka jako Gomułki), zagrany jest doskonale, każda rola chwyta za serce i sprawia, że utożsamiamy się z głównymi bohaterami, kibicujemy im podczas pochodu ulicami Gdyni oraz mamy ochotę zapłakać nad ich losem.
Obraz przeplatany jest prawdziwymi, archiwalnymi materiałami z tych wydarzeń, co nie tylko dodaje wiarygodności historii ale i sprawia, że niemal przez cały seans ogląda się go w milczeniu. Dodatkowym wzruszającym akcentem jest znakomite wykonanie hymnu rewolty (mowa tu o „Balladzie o Janku Wiśniewskim”) w aranżacji Kazika Staszewskiego które stawia finalną kropkę nad „i” w poziomie wzruszenia po oglądnięciu „Czarnego Czwartku”. Dawno żaden film mnie tak nie poruszył.
| Ocena (0-10): | |
| Gra aktorska: | 8 |
| Czas trwania: | 9 |
| Montaż: | 9 |
| Muzyka: | 9 |
| Dialogi: | 6 |
| Spójność fabuły: | 9 |
| Przesłanie: | 9 |
| Średnia ocena: | 8,43 |
piątek, 11 listopada 2011
Jednak będzie 8 sezon "Weeds"
![]() | Po długi i nerwowych negocjacjach Lionsgate TV i Showtime doszły do porozumienia w sprawie przyszłości serialu "Trawka". Mamy dobrą wiadomość dla fanów programu: będzie ósmy sezon. Stacja Showtime zamówiła 13 odcinków, których realizacja rozpocznie się w przyszłym roku. "Trawka" jest najdłużej nadawanym serialem kanału Showtime. źródło |
sobota, 5 listopada 2011
Helen Bohen Carter w Great Expectations
Bladerunner 2
![]() | Ridley Scott ogłosił w wywiadzie dla "Wall Street Journal", że nowy Bladerunner po pierwsze - nie powstanie szybko (Scott ma czas do 2013 roku na wybranie ekipy), a po drugie będzie to sequel pierwszej części, a w obsadzie nie znajdzie się NIKT z oryginału z 1982. źródło Oryginalny Bladerunner został nakręcony w 1982 roku i obok Harrisona Forda w roli policjanta ścigającego zbuntowane androidy na ekranie mogliśmy oglądać rewelacyjnego w tej roli Rutger'a Hauer'a. Film (na motywach powieści Philipa K. Dicka "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?") poruszał poprzez alegorię wiele istotnych problemów ludzkości, takich jak potencjalne problemy wynikające badań genetycznych, segregacje rasowe, czy ogólna alienacja w totalnie zglobalizowanym świecie. Uznawany jest jako klasyka gatunku science-fiction i jeden z najlepszych filmów Scotta. |
piątek, 4 listopada 2011
Trespass
![]() |
|
Fabuła filmu lokuje nas w domu państwa Miller, w którym na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w najlepszym porządku, Kyle (Nicolas Cage) handluje diamentami i jeździ Porche, Sarah (Nicole Kidman) zajmuje się zdecydowanie za dużym dla nich domem, posiadającym najnowocześniejsze zabezpieczenia, basen oraz wszelkie możliwe luksusu jakie może sobie wymarzyć amerykańska, bardzo bogata rodzina. Córka (Liana Liberato), Avery jest oczywiście rozkapryszoną nastolatką wymykającą się na imprezy. Jednej nocy jednak na dom napada banda zamaskowanych bandytów, którzy wiedzą o Millerach znacznie więcej niż powinni.
Do mniej więcej połowy filmu, fabuła zdaje trzymać się jednego kawałka, zwroty akcji sprawiają jednak, że staje się ona tak zagmatwana, że traci w zupełności cały sens. Cała intryga jest szyta tak grubymi nićmi, że przestają nawet dziwić nielogiczne zachowanie bohaterów, którzy raz za razem robią nieprzemyślane głupoty które prowadzą do coraz większych absurdów zamieniając Terspass w wenezuelską telenowelę. Nie mówię już nawet o głupotach typu „skąd on wziął ten pistolet??”, ale również takie kwiatki są tutaj obecne. Postacie umierają wręcz szekspirowsko – dopiero wygłosiwszy wszystkie informacje jakie chcieli wygłosić nie spiesząc się z wykrwawianiem i traktując wyjaśnianie brakujących kawałków układanki zdecydowanie poważniej niż własną śmierć.
Ben Mendelsohn (który gra przywódcę grupy) jest z początku dość obiecujący, jednak z czasem jego zdecydowanie za długie monologi (wzorowane chyba na Ledgerze z Dark Knight) stają się wymuszone, irytujące i wtórne. W rolę drugiego z bandytów wciela się Cam Gigandet, który niestety jest tak samo beznadziejny jak wszyscy na planie tego filmu. Na uwagę zasługuje chyba jedynie Liana Liberato, ale nie dlatego, że tutaj pokazała cokolwiek z aktorskich umiejętności, ale dlatego, że całkiem niedawno zagrała w „Trust” razem z Clivem Owenem i tamta rola (tak jak i film z resztą) jest warty obejrzenia. Filmu nie ratuje także Nicole Kidman która po dłuższej nieobecności na ekranach udziela się ostatnio w kilku naraz miernych produkcjach. Nicolas Cage potwierdza również, że czasy świetności ma za sobą (chyba, że uda mu się wybrnąć z dołka finansowego zmuszającego go do brania praktycznie każdej zaoferowanej mu roli – czy Trespass jest jednym z takich filmów?).
Największą zaletą tego filmu jest to że 91min, a nie dłużej. Jestem rozczarowany, że Joel Schumacher popełnił taki film…
| Ocena (0-10): | |
| Gra aktorska: | 2 |
| Czas trwania: | 7 |
| Montaż: | 3 |
| Muzyka: | 1 |
| Dialogi: | 1 |
| Spójność fabuły: | 1 |
| Poziom napięcia: | 3 |
| Średnia ocena: | 2,57 |

















